Na dupie se zrób!

Jak tak sobie patrzę na postaci z telewizji, gazet plotkarskich, czy też innych pudelków to wszyscy tam chcą być młodzi i piękni (chociaż beka z Ibisza jest zawsze na propsie). Przynajmniej większość, bo taki jest mainstream: wiecznie młody i piękny konsument niekończących się wrażeń. Mniejsze lub większe ucieleśnienie Kena albo Barbie. Kiedyś metafora, a dzisiaj już nie. 

Są dziewczyny upodabniające się do Barbie, są faceci, którzy chcą wyglądać jak Ken. Ich wybór. Zresztą sama informacja nie jest przecież jakąś extra nowością, media z kategorii people&glossy, czy też stajl ent bjuti trąbią o tym na lewo i prawo. Stare. Tylko, że przerysowany ideał ukazuje jego umowność. Taki wytwór kultury. Nie trzeba być geniuszem z IQ 90210, żeby zauważyć, że ludzie jednak tak nie wyglądają. Chociaż być może chcieliby. W końcu po to powstała „dieta zmieniająca rysy twarzy” oraz w kółko wałkuje się sloganami pt. „Jestem młoda, bo uprawiam dużo seksu”. Ale ludzie są grubi, łysi, śmierdzi im spod pach, a czasem i z gęby. Mają odrosty, blizny, brudne paznokcie, cellulit, pryszcze, krzywe zęby oraz rozstępy, które, jak się niedawno dowiedziałam, noszą chwalebne miano pasów tygrysa. Mają też zmarszczki, lecz nie mają wybielonego anusa. Dziwne. Czasem mogą nie mieć nogi, piersi, czy też nerki. Wichrzyciele i wybrakowani dewianci burzący ład estetyki, ot co. Kulturowo narzucona dbałość o estetykę ciała jest powszechna, oczywista, znaturalizowana (pomijając skrajny margines np. bezdomnych, chorych psychicznie, itd.). Dzisiaj zaczynamy łapać dystans, mamy większą świadomość ingerencji fotoszopa i chirurga. Jednostka jest autoteliczna, stanowi sama o sobie wierna własnej estetyce. Ale czy aby własnej? Chcecie być alternatywni? Nie róbcie sobie tatuażu, he he he hue hue. 


Ściskam udami
Wiktoria Morella

#mainstream #dieta #tatoo #iq

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Lubrykanty

Palec w pupę to nie gej!