06 grudnia

AAA Oddam kota z powodów rodzinnych



Dzisiaj będzie z zupełnie innej beczki, czyli o kotach. A w zasadzie o niechcianych kotach. Kiedy jesteś w ciąży to najprawdopodobniej masz bzika na punkcie swojego brzucha 🤰
Wszystko jest nowe i podniecające plus przytłaczająca odpowiedzialność na życie poczęte, znasz to? I nagle słyszysz od wujka Google lub od swojej ginekolożki/ginekologa (sic!) groźnie brzmiące słowa: TOKSOPLAZMOZA = 🐱
A przecież ty już po pierwszym pakiecie badań wiesz, że nie masz odporności na tego odzwierzęcego pierwotniaka! I już widzisz oczami wyobraźni, że dostajesz zapalenia mózgu, a twoje dziecko doznaje wewnątrzmacicznego zgonu. Brzmi strasznie, prawda? Więc co robisz? Z własnej woli lub pod presją rodziny oddajesz kota, wyrzucasz go lub poddajesz eutanazji. Bestia, roznosi pasożyty, a poza tym jeszcze ci noworodka udusi, bo będzie polować na grdykę. Tfu tfu. Ale czy wiesz o tym, żeby się zakazić musiałabyś zjeść 💩 swojego kota, który akurat po raz pierwszy przechodzi zakażenie? I to jeszcze taką, która ponad 24 h leżała w kuwecie? A konia z rzędem temu kto widział grdykę u niemowlaka. Winą obarcza się mruczka, chociaż głównym źródłem zakażenia jest surowe lub niedogotowane mięso, niemyte warzywa i owoce, brak podstawowej higieny, picie nieprzegotowanej wody. 
 

Znasz takie przypadki kiedy z powodu dziecka kot idzie w odstawkę? A może znasz kogoś kto kupił psa, bo dziecko tak ładnie prosi, a potem nie ma co ze zwierzakiem zrobić w wakacje albo nie chce mu się wychodzić na spacer i pozbywa się zwierzaka?

Zwierzę to nie zabawka.
To członek rodziny!
Pamiętaj o tym kupując prezenty 🎅🎄🎁

Dla atencji moja osobista kocia księżniczka, która po 6 latach doczekała się ludzkiego rodzeństwa, sztuk dwie. 
Wesołego Mikołaja!
 
Ściskam udami

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © Wiktoria Morella , Blogger