04 grudnia

Łechtaczka rządzi

Potocznie utarło się takie przekonanie, że orgazm pochwowy jest lepszy niż łechtaczkowy, czy jakikolwiek inny. Bardziej wartościowy, bardziej „kobiecy”, taki "bardziej". Kobieta ma szczytować w trakcie penetracji i koniec kropka. Och, jakie to życie byłoby nudne, gdyby to była prawda! Nie dajcie się wmanewrować w poczucie winy, że nie macie orgazmu pochwowego, bo jego doświadcza zaledwie jedna czwarta z nas. Według badań naukowców fizjologia orgazmu jest taka sama, niezależnie od źródła jego pochodzenia, więc ma czegoś takiego jak „gorszy” orgazm. 

Każdy jest wspaniały!



Pewnie większość z nas chciałaby poznać księcia lub księżniczkę z bajki, który/która rozbudzi w nas pożądanie, spełni wszystkie, nawet te nieuzmysłowione, erotyczne marzenia.

Ale duże dziewczynki nie wierzą w bajki.

Bo większe prawdopodobieństwo czerpania radości z seksu i wielokrotnych orgazmów będą miały kobiety, które akceptują swoje ciało, mają świadomość swoich potrzeb, pragnień i preferencji. To jednak wymaga czasu i praktyki. Oczywiście, w relacjach międzyludzkich najważniejsza jest komunikacja, tylko zanim powiesz, napiszesz na swoim ciele, czy poprowadzisz jej/jego rękę, usta, język we właściwe miejsca sama musisz wiedzieć co i jak lubisz. Łechtaczka to nie tylko mały guziczek namiętności. To rozległy obszar orgazmiczny, gorący i wilgotny teren erotycznych eksploracji. A przecież nikt nie zna Ciebie tak dobrze jak Ty sama, więc czasem zaproś się na randkę 😉


Ściskam udami
Wiktoria Morella

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © Wiktoria Morella , Blogger