28 grudnia

List do P.

Nie będę już pisać po raz trzeci, że wysyłanie mi nabrzmiałych penisów z obciągniętym napletkiem, czy to w pojedynczym egzemplarzu niczym antyczny zwój w bibliotece Aleksandryjskiej, czy to w ilościach hurtowych według zasady „niech se z profilu poogląda jaki jestem sexy” to forma przemocy. To jest niesmaczne, uwłaczające, seksistowskie, sprowadzające mnie do roli zabawki, przedmiotu mającego tylko li zaspokoić męskie żądze, no i wkurwiające. Poniżej wszelkiej krytyki. To już było. Nie będę się powtarzać.


Nie będę się również odwoływać do fachowej literatury oraz życiowego doświadczenia. Bowiem penis wyrwany z kontekstu, czy to w erekcji czy też nie, jest fascynujący tylko dla panów. Mężczyzn kręci ich penis, są zafascynowani swoim hedonistycznym, orgiastycznym organem, który, w przeciwieństwie do ręki czy nogi, może „urosnąć”. To także kulturowo świadczy o ich męskości, potencji: „może i żona mnie utrzymuje, ale mam takiego kutasa, że mógłbym zerżnąć dzika”. I samoocena plus sto do nieskończoności. Puenta jest taka, że anonimowy penis, zupełnie wyrwany z kontekstu, nie jest sexy. Jest obleśnym kawałkiem mięsa. Dla większości kobiet penis jest „dodatkiem” do mężczyzny jako człowieka, jego osobowości, charakteru, poczucia humoru.

A może wysyłacie penisy, bo chcecie żeby było jak w porno? Och, panowie, rozczulacie mnie do łez. Tylko powiem wam w tajemnicy, że powinniście w takim wypadku pomyśleć o estetyce. W pornosach penisy nie są zarośnięte gęstymi, kręconymi łoniakami do połowy członka na tle łazienkowej glazury wczesnych lat 90-tych, prawda?

Odpowiem za to na najczęściej pojawiające się pytanie, które ma (chyba) zadanie gry wstępnej. „Co robisz?” pyta roznamiętniony absztyfikant. I śle z prędkością światła zdjęcia swego uroczego penisa.

Wiesz co robię najczęściej? Sram.

Zamykam się w łazience, siadam na toalecie, mocno cisnę dwójkę i przeglądam neta w telefonie, czytam zaległe wiadomości, w tym także twoje.
Och, nawet nie wiedziałam, że jestem taka romantyczna.

I do zobaczenia nigdy, samotny i w gruncie rzeczy smutny, członku

Wiktoria Morella

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © Wiktoria Morella , Blogger