05 grudnia

Samotność


Chciałam napisać o samotności w macierzyństwie. O samotności matek zamkniętych w czterech ścianach własnego lęku i niepewności. O samotności matek żyjących na hormonalnej bombie. O łzawych dniach i nocach. O samotności matek, od których odwracają się dotychczasowi znajomi, ponieważ ona mając szaleńczy chaos poznawczy zarówno samej siebie w nowej roli, jak i dziecka, nie ma czasu, ochoty, weny na życie jakie prowadziła przed ciążą. O samotności w przeżywaniu wewnętrznych rozterek i wyrzutów sumienia w trakcie poszukiwaniu harmonii między spełnianiem się w roli matki a byciem nie-matką, autonomiczną jednostką mającą swoje pasje. O samotności w związku, o kulturowej presji i społecznym scedowaniu na matkę wszystkich rodzicielskich obowiązków. O samotności w wiecznym biczowaniu się zarzutami, że nie jestem wystarczająco dobra. O tym, że ostatecznie, mimo licznych grup wsparcia, pozostają same. Bo wirtualne poczucie wspólnoty to nie to samo co doraźna pomoc tu i teraz. Ciepły gest, uścisk dłoni, schowanie się w bezpiecznych ramionach. I już miałam w planach hasło: kto jest matką ręka w górę! 




Tylko, że samotność w tłumie dotyczy nas wszystkich. Czytam ze smutkiem wpisy na fb, ileż w nich wołania z prośbą o zwrócenie uwagi, atencji, akceptacji, potwierdzenia własnej wartości, atrakcyjności. Jakby każdy chciał przeglądać się w zwierciadle cudzych opinii, niepewny własnej wartości. Jedni piszą z rozgoryczeniem, inni zasłaniają się ironią, wulgaryzmem albo podają swoje życie, swoje ciało jak na tacy. Błagalne prośby, poszukiwanie ukojenia wśród anonimowego tłumu, licząc na szczęśliwe zakończenie przypadkowej znajomości. Polub mnie. Zaakceptuj mnie taka jaką jestem! 

Samotność to najpowszechniejsza choroba XXI wieku.

Ściskam udami
Wiktoria Morella

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © Wiktoria Morella , Blogger