14 listopada

Childfree

Patrzę sobie przez internetowe okienko na świat, bo tam ludzie rozmowniejsi niż w warzywniaku i zwierzać się bardziej lubią z prywatnych przemyśleń, a i hejtem nieproszeni serdecznie pojadą jak przystało na staropolską gościnność. 
Czytam sobie to tu, to tam, myślę czasem, patrzę… 

No i moją uwagę zwrócił pojawiający się coraz częściej w mediach społecznościowych dość prężny dyskurs bezdzietności. I zupełnie na marginesie, w języku polskim do jednego wora wrzuceni zostają i ci childfree – bezdzietni z wyboru, i ci childless – czujący pustkę, stratę, z powodu bezdzietności (ale dzisiaj nie o tym). Niektórzy twierdzą, że wpływ na popularność dyskursu childfree ma indywidualizacja, a że to konsumpcjonizm maczał w tym swoje palce, a może to wynik rosnącej samoświadomości, chęci samorealizacja i niezależności finansowej. No, i globalizacja oczywiście, nie zapominajmy o informatyzacji, emigracji, rozwodach, związkach partnerskich, kohabitacyjnych, antykoncepcji, czy racjonalizacji myślenia per se. A to wszystko razem do kupy wzięte powoduje przeformułowanie wzorców lub, jak kto woli, upadek wartości i tradycji. I tak jak matki (tudzież madki) jednoczą się pod sztandarem „rodzina, mąż dzieci”, tak ci nieposiadający potomstwa szukają wspólnego towarzystwa i wsparcia. Takie wiecie, nowoplemiona. To akurat nic dziwnego, sami przyznajcie. Ale do rzeczy, trzeba przyznać, że childfree odwalają kawał solidnej roboty dekonstruując dyskurs współczesnego rodzicielstwa i redefiniując mit rodziny. Stawiają opór kulturowej presji, miękkiej przemocy fundowanej nam przez nas samych, przez rodzinę, bliskich, społeczeństwo. Swoją postawą łamią mit matki-Polki i męskiej powinności spłodzenia syna, ale także skłaniają teoretyków do zajęcia krytycznego stanowiska wobec prymarnej i podstawowej kategorii rodziny. I co mają w zamian? Ano, wiadro pomyj na głowę. 

Wyidealizowany mit (szczęśliwej) rodziny i (przede wszystkim) kobiecych powinności jest tak głęboko osadzony w naszym myśleniu, że zakwestionowanie go jawi się jako ciężki grzech, wykroczenie przeciw odwiecznym prawom natury, o boskim nie wspominając. 

No więc, egoistyczni materialiści z anormalnym brakiem instynktu, o zgrozo, realizujący swoje pasje, czy może być inna puenta niźli pytanie: a kto wam poda szklankę wody na starość? 🤣

#bauman #maffesoli #cad


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © Wiktoria Morella , Blogger