30 stycznia

Nieseksualny seks

Ogniste, obezwładniające całe ciało pożądanie, wilgotne i rozpalone namiętnością waginy, naprężone i ociekające preejakulatem penisy, zwierzęcy, dziki zakończony kaskadą orgazmów seks, po którym padasz bez tchu na wznak. No jak króliki po prostu. Scena jak z filmu. Ale czy to nie skryte marzenie wielu z nas?


Jednak od królików, czy też w ogóle zwierząt odróżnia nas to, że naszym czynom przypisujemy wartości, intencje co sprawia, że seks przestaje być tylko i wyłącznie seksualnym doznaniem. Staje się, bardziej świadomą lub nie, kalkulacją. I wtedy zamiast satysfakcji rodzi się frustracja, rozczarowanie, poczucie braku, zniechęcenia, niespełnionej tęsknoty za czymś co tak trudno wyrazić. I co z tego, że mamy seks gadżety, bieliznę, pornosy, czego tylko dusza zapragnie na wyciągnięcie ręki, skoro sam seks staje się rutyną, przykrym obowiązkiem.

Część z nas (to ci szczęściarze) chędożą namiętnie dla czystej przyjemności, ale część z nas uprawia seks w celu zaspokojenia nieseksualnych potrzeb, bo jest przekonanych, że seks to:

1.      Forma okazywania uczuć – często są to zjawiska komplementarne, uzupełniające się, ale seks nie jest substytutem miłości. To dwie odrębne kwestie.
2.      Forma unikania bliskości emocjonalnej – masz inne zdanie na ten temat? miałeś zły dzień w pracy? coś cię gnębi? Chciałbyś gdzieś razem wyjść na kolację do knajpy? Daj spokój, nie chcę słuchać o twoich problemach, chodź się poseksić, będzie fajnie. UWAGA! Seks na zgodę nie rozwiązuje problemu.
3.      Forma ucieczki od samotności, eskapizm – samotność wśród tłumu działa przygnębiająco, pod presją społeczną, religijną (powinność przynależności do grupy, rodziny), z lęku przed samotnością żyjemy z niesatysfakcjonującym nas związku, relacji. Seks nie zaspokoi potrzeby akceptacji, uwagi, troski, kontaktów międzyludzkich, pasji, samorozwoju.
4.      Forma zadośćuczynienia – seks jako nagroda, rekompensata niepowodzeń „poza domem”. A mój pysiulek-misiulek miał dzisiaj kłopoty w pracy? Chodź tu, twoja niunia zrobi ci lodzika. Brzmi pięknie, jednak w takim układzie żadna ze stron nie bierze odpowiedzialności za własną satysfakcję. Strona aktywna skupia się na dawaniu zapominając o swoich potrzebach i rodzi się frustracja. Z czasem dla strony aktywnej seks staje się rutynowym obowiązkiem, dla biernej rzeczą oczywistą, nie wymagająca starań. W tej kwestii, polecam zdrowy egoizm.
5.      Forma gwarancji wierności – kompulsywne obdarowywanie seksem zgodnie ze złudnym przekonaniem, że partner/partnerka nie zdradzi, jeśli w domu dostanie więcej niż chce. Seks się przejadł, druga strona zaczyna go unikać i oskarżenie o niewierność gotowe. Skoro jutro wyjeżdżasz służbowo, to twoja kizia-mizia udostępni ci dzisiaj 2 dziurki, mrau!
6.      Forma potwierdzenia własnej seksualności – czyli to co myślimy o sobie jako kochankach plus nasze poczucie dotyczące naszego subiektywnego poczucia „jestem kobietą/mężczyzną”. Jestem dobrą kochanką i czuję się kobietą = zintegrowana tożsamość seksualna. Jasne, skrajnym przypadkiem są transseksualiści, ale prawda jest taka, że większość z nas nie odnajduje się w 100% w swojej cielesnej powłoce, jak i przypisanych płci powinnościach, rolach społecznych. I to jest normalne! Przy dużych rozbieżnościach tożsamości seksualnej seks jest formą zagłuszeniem własnej tożsamości poprzez robienie czynności, które są kulturowo przypisane jako „kobiece” czy „męskie”, no i pojawia się wewnętrzny konflikt.
7.      Forma potwierdzenia własnej wartości w oparciu o atrakcyjność seksualną. Ej, zobacz jaka jestem sexy, wszyscy na mnie lecą, jestem zajebista. Czasem to sabotowanie własnej przyjemności seksualnej: Orgazm/seks był niezły, ale za krótki, za słaby, za… Skrajnym przykładem, który dobrze ukazuje złożoność problemu jest ekshibicjonista, który w parku rozkłada poły płaszcza i publicznie pokazuje swojego pindola. Nie chodzi o seks czy orgazm, tylko o podniesienie niskiej samooceny: Ale jestem zajebisty, laski piszczą na mój widok!
8.      Forma poczucia winy – jednostkowe podejście do seksu warunkowane jest kulturowo, duże znaczenie ma także wpływ rodziców i przekazywane wzorce. Córciu, seks jest wspaniały, ale dopiero po ślubie. Synu, nie ma nic wstydliwego w twoim ciele, ale nie dotykaj się tam. Przedstawienie seksu w oparciu o sprzeczne komunikaty wtłacza nam ambiwalentne wzorce postępowania. Nie mam ochoty na tak częsty seks z żoną, ale przecież to mój obowiązek, jestem słabym kochankiem. Pojawia się „przymus powtarzania”: seks, a potem pojawia się poczucie winy, a potem znowu seks, żeby to uczucie zagłuszyć, a przynajmniej tak tłumaczy Theodore Reich.
9.      Forma wyładowania złości – jako sposób upokarzania, karania. Ale dzisiaj klient/szef mnie wkurzył, jak wrócę do domu to ostro wymłócę moją dupcię, wytargam ją za kudły i sprzedam siarczystego klapsa (nawet jeśli nie będzie miała na to ochoty). Ale może być także złość skierowana na partnera: Ale mnie stary dzisiaj wkrewił, seksu nie będzie! Taki jest mądry?! To niech się wykaże w łóżku! Złość i rozżalenie wobec partnera/partnerki może skutkować impotencja i oziębłością seksualną.
10.  Forma zemsty – a dla wyrównania rachunków będę cię zdradzać (zemsta aktywna) lub ograniczę ci seks (zemsta pasywna). Nic dodać, nic ująć.
11.  Forma zazdrości – i tu niespodzianka! Może być to zazdrość wewnątrzpartnerska: jestem zazdrosna, że czerpiesz więcej radości z seksu niż ja (mimo, że okazywana „radość” jest zależna od sposobu ekspresji, a nie faktycznie doznawanego szczęścia); zazdrość o byłych partnerów oraz zazdrość interpartnerska o większą uwagę poza związkiem: jestem zazdrosna o twoją karierę, hobby, znajomości, przedmioty, seksu nie będzie.
12.  Forma zabicia nudy – uprane, ugotowane, dzieci śpią w telewizji nic nie ma, no to z braku laku może seks? Coś co się robi dla zabicia czasu, nudy na dłuższa metę przestaje przynosić jakąkolwiek satysfakcję.
13.  Forma dominacji i kontroli – kochanie, będziesz zajmować się domem, moja w tym głowa, żeby nic ci nie zabrakło. Masz jakieś zainteresowania? Kochanie twoim głównym zainteresowaniem jest dom. Misiu, zrobię ci lodzika jak mi zrobisz minetkę. Pobzykamy się, jak zaprosisz mnie na kolację.
14.  Bezpieczna przystań   lubimy wracać do czegoś co jest nam znane. Praca jest do dupy, ludzie w pracy beznadziejni, kariera żadna, no to się chociaż po pracy pobzykamy, to nasz taki rytuał.
15.  Forma presji społecznej – Kochanie, czytałem w gazecie, że średnio pary kochają się 3 razy w tygodniu, a my tylko raz. Coś jest z nami nie tak, musimy robić to częściej. Wszystkie moje koleżanki mówią, że ich partner lubi palec w pupę, my tez musimy tak robić.
16.  Forma „zapobiegania” depresji – czuję się beznadziejnie, może seks poprawi mi humor. Oczywiście dotyczy to wczesnej, zwiastujące stadium depresji, i co ciekawe, w tej fazie statystycznie aktywność seksualna wzrasta.
17.  Forma buntu – bo nic lepiej nie smakuje jak „zakazany owoc”. Seks przedmałżeński bywa atrakcyjniejszy niż ten legalny, po ślubie. Najczęściej młodzi ludzie uprawiają seks jako manifest dorosłości, buntu wobec tradycyjnym normom rodziców.

Wszystkie te przypadki dotyczą ludzi, bez względu na orientację, tożsamość seksualną, czy też posiadany kapitał kulturowy. Przykłady są mojego autorstwa, tak wiem tendencyjne i stereotypowe, ale za to w prosty sposób obrazują problem. Chcecie dowiedzieć się więcej, zapraszam po sięgnięcie do źródła: „17 nieseksualnych powodów, dla których ludzie uprawiają seks” F. Hajcak, P. Garwood

Ściskam udami
Wiktoria Morella

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © Wiktoria Morella , Blogger