Przedwczesny wytrysk

Piąteczek, weekendzik jak się patrzy, więc pogadajmy sobie o penisach, aby połączyć przyjazne z pożytecznym lub upić się na smutno. Bo nie chce was martwić, ale najczęściej występującą dysfunkcją u mężczyzn jest przedwczesny wytrysk.


W zależności od przyjętej definicji i metody badania przedwczesna ejakulacja dotyczy od 6 do 66% męskiej populacji w wieku 18-80 lat, chociaż bardziej przychylne badania wskazują 20-30%. I co ważne, w krajach w których panuje restrykcyjna kultura o zabarwieniu religijnym np. USA, Polska, czy też kraje arabskie zaburzenia wytrysku pojawiają się częściej. Na pocieszenie, można przytoczyć dane, że tylko 23,5% kobiet uważa, że ich partner cierpi na przedwczesny wytrysk. Niektórzy specjaliści wprowadzają dodatkowe podziały, i jako ciekawostkę powiem wam, że ciężka postać tego zaburzenia oznacza wytrysk poniżej 15 sekund przed lub w krótce po rozpoczęciu penetracji (przy medianie 5,4 minuty).
Jednak prawda jest taka, że przy definiowaniu problemu najważniejsze są subiektywne parametry oceny. Więc jeśli uważasz, że za szybko osiągasz orgazm lub twój partner za szybko strzela plemnikami w niebiosa może to oznaczać (ale nie musi!), że przedwczesny wytrysk dotyczy także was jako pary.
Pojawiają się negatywne emocje, rodzi się męska frustracja spowodowana brakiem kontroli nad swoim ciałem, brak zadowolenia z seksu, unikanie go, a w konsekwencji: utrata pewności siebie, lęk, zawstydzenie, złość, obniżenie jakości życia, a nawet depresja. Satysfakcja z życia, nie tylko seksualnego, drastycznie spada.
W 41% przypadków zaburzenia erekcji i przedwczesny wytrysk idą ze sobą w parze tworząc błędne koło chorobowe. Bo czasem przedwczesny wytrysk spowodowany jest zbyt słabą erekcją, a czasem zaburzenia erekcji wywołane są stresem, lękiem przed wcześniejszą ejakulacją. I bądź tu mądry. Ale skąd tak naprawdę biorą się zaburzenia przedwczesnego wytrysku? Nie wiadomo.

Jak rozwiązać ten problem?

Młodzi mężczyźni cierpiący na zaburzenia wytrysku mogą masturbować się przed „właściwym” seksem, bo wrażliwość penisa opóźnia możliwość drugiego szczytowania, jakby powiedział naukowiec „wydłuża czas do ejakulacji po okresie refrakcji”.
Inną z możliwości jest metoda „start-stop”, która polega na wstrzymaniu penetracji tuż przed orgazmem, a gdy podniecenie lekko opadnie, powrócenie do zabawy. Można też poprosić partnerkę/partnera o uciśnięcie żołędzia chwilę przed miłosnym spełnieniem – uciskamy kciukiem wędzidełko przez 3-4 sekundy. Jednak te techniki wymagają wzajemnego zaufania oraz bliskości partnerów, a w skrajnych przypadkach i na dłuższą metę nie przynoszą efektów.
Kolejna opcją są leki znieczulające miejscowo. W tym przypadku należy posmarować penisa na 30-40 minut przed stosunkiem i zapakować go w prezerwatywę, bo wtedy lek się lepiej wchłania. Przed stosunkiem umyć członka i/lub założyć nową prezerwatywę. W tym kontekście, minusem współżycia bez prezerwatywy jest zmniejszenie czerpanej satysfakcji przez partnerkę/partnera, z brakiem orgazmu włącznie.
W niektórych przypadkach zaleca się doraźne lub długofalowe leczenie farmakologiczne. Nie, to nie jest viagra (!). Niestety, niewielu z panów borykających się z problemem udaje się do specjalisty (urolog, androlog, internista), aż 78% poszukuje rozwiązań na własną rękę, nie zawsze legalnych, nie zawsze skutecznych. Bariera wstydu jest czasem trudna do przełamania.

Co mogę wam poradzić od siebie?

Po szybkim finiszu jednej ze stron postarajcie się kontynuować miłosne uniesienia w celu zaspokojenia partnerki/partnera. Potraktujcie to jak jedną z rzecz, która czasem się zdarza. Uciekanie od problemu, fochy, odtrącenie partnera/partnerki, okazywanie złości, rozdrażnienia, wstydu, obracanie w żart całą sytuację lub wyśmiewanie tylko pogorszy wasze relacje.
Kochajcie się
Weekend za pasem!


Ściskam udami
Wiktoria Morella

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Lubrykanty

Palec w pupę to nie gej!