(pop)kulturowe skrypty męskości


Współczesne, (pop)kulturowe skrypty męskości staja się hybrydami łączącymi ze sobą wykluczające się komponenty. Bądź twardym, silnym, niezależnym, nieokazującym uczuć dominującym supersamcem o wielkiej wrażliwości, empatii i gołębim sercu; dbaj o estetykę swojego ciała, ćwicz, a jednocześnie bądź niedbały i zajadaj się czekoladową pizzą. No i spełniaj wyśrubowane kryteria: dalej szybciej, mocniej,więcej.

Samonakręcająca się spirala oczekiwań.


Nasza fallocentryczna kultura wywiera silną społeczną presję na męską możliwość erekcji, „ja jestem macho, niech kobiety mi wybaczą”. Bo nic tak bardzo (stereotypowo) nie definiuje faceta jak, nomen omen, stosunek do seksu. Penis w erekcji = „prawdziwy” mężczyzna. Panowie definiują się często poprzez wielkość i sprawność swojego penisa, bez znaczenia na orientację seksualną. Kulturowo, czy jak kto woli stereotypowo, męska tożsamość najczęściej zbudowana jest na dwóch filarach: życiu zawodowym i, właśnie, seksualnym. A medialne obrazy seksownych, zawsze gotowych do „akcji” uprzedmiotowionych ciał celebrytów oraz podejmowane przez nich narracje, czy też publiczne przechwałki w gronie znajomych po alkoholu kto z kim, ile „razy po dwa razy, osiem razy raz po raz, o północy ze dwa razy i nad ranem jeszcze raz” kodują nam w głowach obraz wiecznie pobudzonego seksualnie, multiorgazmicznego mężczyzny. Mężczyzny, który zawsze może.


Pstryk i jest erekcja.
A seks jest łatwy, przyjemny, dostępny, bez zahamowani, egalitarny. Jak w pornosach.

Ale czasem erekcji nie ma.

No i wtedy zaczyna się dramat. Od „już go nie podniecam, pewnie kogoś ma” i foch, aż po „nie jestem prawdziwym mężczyzną, to mój najgorszy dzień w życiu”. Męska samoocena spada, na szali zostaje postawiona duma i honor. Bo przecież innym się to nie zdarza.

Panowie i panie (!), średnio, do 25 roku życia erekcja jest automatyczna i stosunkowo niewiele potrzeba by ją wywołać. I wtedy faktycznie, pstryk i jest. Jednak wraz z upływem czasu (chociaż niektórym wydaje się, że wieczną młodość zapewnią sobie botoksem lub inną dietą zmieniająca rysy twarzy) pojawia się potrzeba nowych bodźców takich jak seksgadżety, bielizna erotyczna, ale także dotyk. Osłabienie kondycji seksualnej jest także wynikiem działania czynników takich jak: przemęczenie związane z nadmiarem pracy, obowiązków, konflikty rodzinne, rutyna, przemoc, wykluczenie społeczne, uświadomienie sobie swojej orientacji seksualnej, różnego rodzaju używki, śmierć bliskiej osoby, stres, depresja. No cóż, brutalna proza życia. W konsekwencji pojawia się zaburzenie erekcji, przedwczesny wytrysk, obniża się libido, a mówiąc kolokwialnie, hydraulika przestaje idealnie działać. UWAGA! To jest normalne! I najczęściej jest to czasowa niedyspozycja. „Facet zawsze może” to mit.

Mężczyzna nie jest seksmaszyną, jest człowiekiem.
Warto zaznaczyć, że na potencję seksualną wpływ mają także czynniki kulturowe. W restrykcyjnych, konserwatywnych społeczeństwach o mieszczańskiej, purytańskiej moralności problemy w sferze erotycznej występują częściej. Z drugiej strony, ponowoczesny kult ciała, w tym także penisa, oraz wiecznej młodości, witalności sprawia, że tematyka zaburzeń erekcji zostaje tabiuzowana. Elegancko zamieciona pod dywan. A przecież problemy z seksem są normalnymi i nieodłącznymi częściami życia. Takimi samymi jak katar czy sraczka.

Współczesna kultura emanuje erotyzmem, jest spornografizowana, ale czy seks, pozornie dostępny na wyciągniecie ręki, nie staje się dziś dobrem luksusowym?



Ściskam udami
Wiktoria Morella

#penis #erekcja #kultura

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Lubrykanty

Palec w pupę to nie gej!