Test ciążowy

Zacznę od banału, bo od czegoś trzeba zacząć, no więc, informuję was, że żadna metoda antykoncepcji nie daje 100% pewności, nawet homeopatyczna, chociaż pewnie liczyliście skrycie, że tak. 

Więc czasem tak się zdarza, że mamy wątpliwości: ciąża czy nie-ciąża?

Jak to w życiu bywa, jedne chcą, inne nie chcą, a jeszcze innym to wisi, bo jakoś to będzie. No zasadniczo, dopóki śmierć nas z życiem nie rozłączy to zawsze „jakoś” będzie. Ale, nie miejsce na takie dywagacje, w końcu każdy ma swój „sposób życia podług wartości”, używając definicji Pietraszki. A zatem, chciałabym przejść do meritum sprawy, czyli do testów ciążowych, tych sikanych. Czy ciąża czy nie? Pewnie miałyście taką sytuację i wiecie, że zazwyczaj jest to pytanie niecierpiące zwłoki, więc sikamy gdzie możemy, niekoniecznie robiąc test z porannego moczu, jak zalecają. W pracy, w szkole, w galerii handlowej, w budynkach instytucji państwowej, w restauracji, w domu u koleżanki, na polu campingowym, no jednym słowem wszędzie. I teraz moje pytanie zasadnicze: no i co potem zrobić ze zużytym testem? Zawsze można sprzedać, w końcu jest popyt, jest podaż – tak zapewne powiedziałaby jakaś znawczyni biznesu, chociaż wiecie, to miało być pytanie retoryczne. Wyrzucanie plastikowego testu do kubła jest mało dyskretne, ktoś zobaczy i już materiał na dobrą plotkę gotowy. Poza tym, to plastik. Niszczy środowisko, rozkłada się przez milion lat. W końcu, nie po to UE zakazuje plastikowych rurek do drinków, żeby jakaś mała foczka zadławiła się śmiertelnie plastikowym „patykiem” z twoim moczem, prawda? 
Więc mam alternatywę, biodegradowalny test ciążowy, skuteczność 99%.

Ściskam udami
Wiktoria Morella


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Lubrykanty

Palec w pupę to nie gej!