02 kwietnia

porno

Poniższe zdjęcie robi furorę w necie. Znasz je?



Rzeczy, których nie zobaczysz w porno głównego nurtu to:
pot, śmiech, miłość, krwawienie miesięczne, spadanie z łózka, sikanie po seksie, zakładanie kondoma, wspólna rozmowa, walka ze zdejmowaniem spodni i innych części odzieży, odciśnięta bielizna na ciele, wstyd, przerwa na łyk wody, kłótnie, naturalnie owłosione łona (z tym bym akurat dyskutowała), przypadkowe stuknięcia głowami, prawdziwy orgazm, zaburzenia erekcji czy pochwicę.

To prawda. Nie uświadczysz tego.
Bo powyższe sytuacje można zaobserwować w pomiędzy osobami będącymi w bliskich relacjach. Nie tylko seksualnych. Emocjonalnych. Czujących się w swoim towarzystwie swobodnie, pewnie, bezpiecznie.
Celebrujmy siebie, akceptujmy swoje ciało, kontestujmy porno – takie jest główne przesłanie tego obrazka. Bo porno nie jest odzwierciedleniem seksu naszego powszechnego.

I chociaż zgadzam się z tym twierdzeniem, to…

Porno pełni funkcje edukacyjne, informacyjne, przekazuje wzorce, które czy chcemy czy nie, wkradają się w nasze życie. Myślisz, że skąd się wzięła moda na brazylianę? Albo golenie jajek. To trik filmowy: przy łysych jajkach penis wydaje się być większym, przy nieowłosionej waginie widok jest wyraźniejszy. Nie ma miejsca na półsłówka. Hiperrealizm pełną gębą.
Wg badań 93% Polaków powyżej 18 roku życia okazjonalnie przegląda strony pornograficzne. I bez znaczenia jest tu status związku, stan matrymonialny, poziom wykształcenia, orientacja. Najliczniejszą grupą odbiorców są panowie w wieku 18-24 lat i w tym przedziale 5% mężczyzn należy do grupy ryzyka (uzależnienie) przy 2% dla ogółu.
Tak, tak, wiem, że w opracowaniach naukowych dotyczących treści pornograficznych znaczna większość uczonych skupia się na negatywnym oddźwięku tego zjawiska. Uzależnienie, proces eskalacji, sięganie po coraz bardziej wyuzdane i obsceniczne formy seksu, trudności z uzyskaniem satysfakcji seksualnej, demoralizacja, uprzedmiotowienie kobiet, problem w nawiązaniu relacji, kryzys w związkach, zachęcanie do przemocy, na uprzedmiotowieniu seksu, a może raczej przeniesieniu go ze sfery miłości do działu rozrywki kończąc.
To prawda.
Ale jednostronna argumentacja jest nic nie warta, bo przecież nic nie jest czarno-białe.
I nie jest to pochwała branży porno. Nic nie jest idealne. To raczej stwierdzenie, że stygmatyzowane porno pełni rolę kozła ofiarnego, straszaka.
A przecież porno to swoista kreacja rzeczywistości, , fikcja, utopia, fantazja. Gra. Zazwyczaj nie spodziewasz się chyba, że w kolejce po świeże pomidorki u lokalnego dostawcy spotkasz Mistrza Yedi albo Świnkę Pepę. Dlaczego w przypadku porno miałoby być inaczej?
Porno to iluzja, która tak łatwo daje się nam porwać. Jest czysto zwierzęca. Wbrew pozorom przełamuje stereotypy płci, seksualności – orgazm nie musi być tylko w trakcie penetracji, kobieta nie musi być bierna. Coraz więcej ludzi uprawa seks oralny, analny, dzięki popularyzacji tej formy miłości właśnie. Porno podnosi kreatywność w sztuce miłości. Pomaga i przełamuje lody w komunikacji. Pokazuje różnorodność, uczy otwartości. Edukuje – w trakcie stosunku należy używać prezerwatyw, zmysłowy masaż może być dobrą grą wstępną, seks nie musi służyć tylko prokreacji Pomaga ukształtować naszą tożsamość seksualną i odpowiedzieć sobie na pytanie „co mnie podnieca, a co nie”. Jest pomocna w rozładowaniu napięcia (seksualnego), szczególnie jeśli para przeżywa burzliwy okres lub jest w związku na odległość. A masturbacja jest mniej ryzykowna niż przygodny seks.
Czy można zatem stwierdzić, że oglądanie porno nie jest groźniejsze niż inne dostępne nam formy rozrywki?
Ściskam udami
Wiktoria Morella

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © Wiktoria Morella , Blogger