parasolka a sprawa polska

Dlaczego jeden pan sugerował włożenie drugiemu parasolki w pupę? 🤔


W dominującej części społeczeństwo jest heteroseksualne, ludzie zawierają małżeństwa, zakładają rodziny, rodzą się dzieci. Dobrze. Człowiek to istota stadna. Tworzy się poczucie wspólnoty, jedności i słuszności podejmowanych decyzji. Robię dobrze, bo inni tak robią. A skoro my tak robimy, to ty też musisz. Bo wiemy lepiej. A co jeśli się mylimy? Nie, nie mylimy, bo wszyscy tak robią.

W naszej kulturze są ostro określone role społeczne. Jesteśmy aktorami, nakładamy „maski” i odgrywamy idealne, (z)obowiązujące wzory ”kobiecości” oraz „męskości”. Jesteśmy tak silnie z związani z przypisanymi nam heteronormatywnymi rolami, że postrzegamy je jako naturalne. A one nie są naturalne (sic!). Są znaturalizowane, poprzez dyskurs władzy i kontroli społecznej, poprzez cykliczność beznamiętnych, monotonnych powtórzeń, nakazów, przedstawień. Więc często w sposób bezkrytyczny przyjmujemy je jako niepodważalny absolut, paradygmat, imperatyw, trzon naszego jestestwa. Niektórzy tak silnie utożsamiają się ze (z)obowiązującymi postawami, iż postrzegają je jako jedyne możliwe i nie potrafią wyjść poza schemat, a każde odstępstwo od uznanej przez siebie „normy” traktują jako godną potępienia dewiację. Tak nie wolno! To się leczy! To chore!

Motywów takiej optyki może być wiele, jak i wiele ludzi jest na świecie. Jedni odwołają się do „odwiecznej” i z punktu widzenia jednostki stałej i niezmiennej tradycji. Inni zasad normalności upatrują w zobiektywizowanych prawach natury, norm religijnych. Jeszcze inni odwołają się do moralności, tej w której zostali wychowani, bo często nie mieli szansy poznać innej. Bo człowiek ma też taką naturę, że lubi to co znane, pewne, łatwe i niewymagające refleksji. Jest dobrze jak jest, to po co cokolwiek zmieniać? 

Łatwo nam szydzić z Inności, wytykać ją palcem. Szczególnie odmienność związaną z szeroko pojętą seksualnością. Bo jest sensacyjna, burzy społecznie zobiektywizowaną obyczajowość, normy, uderza w nasze jednostkowe, tak dobrze nam znane przekonania, etykę, moralność, w to co wypada, a co nie. Bo jest każdy jest ekspertem w tej dziedzinie. „To co wiem” o seksualności zlewa się w jedność z tym „co czuję”, „co myślę” na ten temat. Pojawia się emocjonalna reakcja, poznawczy bełkot i tak oto gej staje się pedofilem, transgender zboczeńcem, a edukacja seksualna nauką masturbacji przedszkolaków. 

Tylko sedno zabawy tkwi w tym, że ma się to nijak do rzeczywistości! Tak jak nie każdy katolik to „zaściankowa konserwa”. 

Na prawicowych portalach ludzie piszą, że chcą zakazu organizacji marszów równości – chcą normalności, spokoju, a nie skandali. I, o dziwo, zgadzam się, wszyscy chcemy normalności. Bo wszyscy posiadamy niezbywalną wolność, godność, równość wobec praw.
               
Warto o tym pamiętać.

Ściskam udami
Wiktoria Morella



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Lubrykanty

Palec w pupę to nie gej!