16 sierpnia

Powiedz mi kim jest twój wróg, a powiem ci kim jesteś

Dziś wrogiem nie jest już Żyd (ani Żydówka, co ma cipkę w poprzek i uprawia seks owinięta w prześcieradło z wyciętą dziurką), ani uchodźca (to dzikus, domaga się seksu i gwałci  wszystko co się rusza, najchętniej kozy), ani nawet Niemiec (chociaż wiadomo, że wróg to pradziada, bo to nawet nasza Wanda nie chciała, a to przecież w końcu coś znaczy). 

Dzisiaj wrogiem numer 1są osoby nieheteroseksualne, osoby ukryte pod tajemniczym skrótem LGBT+. 


Bo jest oczywistym, że te wszystkie „osoby LPG som złe”, tak samo jak „ideologia gender”. Przecież nie szanują, a wręcz niszczą tradycyjne wartości, tak fundamentalne dla naszego poczucia polskości, wartości takie jak rodzina, wiara, naród, ojczyzna. To pozbawieni godności ludzkiej sodomici, pomioty szatana. Tylko czyhają na to, żeby zbrukać seksualnie nasze dzieci, pedofile. Słowem, są gorsi niż Żydzi, uchodźcy i Niemcy razem wzięci. 

Tak łatwo się zjednoczyć wobec wspólnego, wyimaginowanego wroga.

Szczególnie gdy jesteśmy jednolitym społeczeństwem o tradycyjnym światopoglądzie.

Ale!

Cały „dowcip” polega na tym, że to jaki obraz kształtowany jest przez „obrońców tradycyjnych wartości” nie świadczy o tym jaka jest ta wskazana grupa społeczna. Informuje tylko o tym, jakie ma uprzedzenia, wyobrażenia wobec osób o odmiennej religii, pochodzeniu, czy ogólnie mówiąc światopoglądzie ma grupa społeczna, która się nimi posługuje.  Stereotypy są obojętne na racjonalne argumenty. I dotyczy to (niestety) obu stron barykady.

I generalnie, nie ma w tym nic złego. 

Społeczeństwo zawsze jest różnorodne i w każdej dużej grupie ludzi jest pewien odsetek radykałów, ultrasów, gorliwych katolików, tak samo jak osób homoseksualnych, biseksualnych, transgenderowych, aseksualnych. W procesie socjalizacji nabywamy, my jako członkowie jednej wspólnoty, tych samych kompetencji kulturowych (w tym właśnie tychże stereotypów); wszak wszyscy jesteśmy Polakami. Posługujemy się tym samym kluczem pojęć, chociaż jego ocena może być różna. Mamy jakąś swoją wspólnotową wyobrażeniową ojczyznę, z którą, w sposób mniejszy lub większy, utożsamiamy się. Społeczeństwo to dynamiczny proces konstruowania wspólnych sensów, idei. To ciągłe negocjacje, tarcia na styku odmiennych dyskursów.

Gorzej jeśli uprzedzenia oparte na fobii, dehumanizacji innego człowieka oraz stereotypy zostaną zinstytucjonalizowane.

To już o krok od tragedii.


Ściskam udami
Wiktoria Morella

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © Wiktoria Morella , Blogger