Jak poderwać dziewczynę - kurs

Możesz sobie kupić książkę jak zdobyć kobietę (jakby była jakąś górą czy co?!), możesz obejrzeć sobie filmik jak poderwać dziewczynę. Ba! Możesz się nawet zapisać na taki kurs, a po odbębnieniu zajęć otrzymasz oficjalny certyfikat, że z ciebie niezły kozak w te klocki. 


Wiesz co o tym sądzę? 
Poza mocą terapeutyczną w postaci podniesienia samooceny uczestników i poczucia wspólnoty ("nie jestem z tym sam") treść szkoleń można rozbić o kant pupy.
 
Dlaczego? 
Każdy człowiek jest jedyny w swoim rodzaju. Jeśli chcesz namacalnych dowodów to znajdź drugą taką osobę na świecie, która ma takie same linie papilarne. Ostrzegam, będzie trudno. 
Takie kursy, poradniki uczą nic innego jak ogólników. Uproszczonych obrazów, wzorców zachowań, stereotypów, schematów. Wzorów kulturowych, tego co wypada, co i jak trzeba w naszym kręgu kulturowym. I jeśli ktoś ci powie, że za cenę kursu zdradzi ci tajemnicę jak każdą kobietę doprowadzić do orgazmu to powiem ci teraz za darmo: poznaj ją, porozmawiaj, zapytaj się co lubi, razem odkrywajcie swoje ciała. Bo to, że 8/10 kobiet lubi "coś" nie oznacza, że ta, na której ci zależy akurat "to" lubi. 

Poza tym, wykorzystywanie technik manipulacyjcych (NLP czy NLS) jest nieetyczne! Czy warto budować związek zaczynając od kłamstwa? O naiwności. Ludzie nie są głupi. 

I w tym kontekście, osoby nieheteronormatywne maja łatwiej (chociaż w ogóle maja trudniej!). Mają łatwiej, bo od początku idą własną drogą, często pod prąd szukając własnych unikalnych rozwiązań. Nie powielają stereotypów, bo się z nich wyłamują. 

I nie wierzę w to, żeby takie szkolenia były skuteczne. Z jednym wyjątkiem. Jeśli uczą jak nie być dzbanem. To wtedy zwracam honor.

 
Dziękuję za podesłanie @Agata Domańska oraz @Zespół Myślenia Ironicznego 

Ściskam udami
Wiktoria Morella

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Palec w pupę to nie gej!

oral exam