Muszę to skonsultować z mężem

Kiedyś koleżanka mi powiedziała, że chciałaby mieć męża. 

Nie dlatego, że zakochała się w jakimś meżczyznie i chce z nim spędzić resztę życia; nie dlatego, że chciałaby mieć dziecko "po Bożemu". Albo chociażby dlatego, żeby kupić wspólne mieszkanie na kredyt. 

Bo marzy o tym, żeby móc w pracy powiedzieć jedno, jedyne zdanie: 

"Muszę to skonsultować z mężem".


Bo to jedno zdanie zamyka usta innym ludziom. 
Wtedy już nie musi się tłumaczyć, szukać pokrętnych wymówek na niewygodne pytania. 
Ale przecież to niesie za sobą dalsze implikacje. Bo fakt posiadania męża to nie tylko prywatna sprawa. 
Mąż stanowi o jej prestiżu, podnosi jej wartość w oczach innych, w zaczarowany sposób sprawia, że jej słowa stają się bardziej merytoryczne i sensowne, nadaje jej powagi, zapewnia szacunek, świadczy o tym, że jest "normalna", "taka jak wszyscy", "nie jest wybrakowana". 

Posiadanie męża sprawia, że kobieta staje się pełnoprawną członkinią społeczeństwa.
A jak ma i dzieci to już w ogóle. Poziom ekspert. 

I śmiem twierdzić, że to powszechna tendencja. 

Ściskam udami 
Wiktoria Morella

[Teodor Axentowicz, Dziewczyna w czerwonej chustce, ok 1930; kobieta patrzy pewnie przed siebie i mówi: nie muszę mieć męża, żebyś zaczął liczyć się z moimi słowami].

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Palec w pupę to nie gej!

oral exam