19 stycznia

Orgazm

Orgazm jest jeden.
W mózgu.
To czysta fizjologia.
Każda/każdy, niezależnie od płci, orientacji, preferencji, kto ma mózg oraz sfery erogenne może przeżywać orgazm.

Ale tak się jednak nie dzieje, nie w każdym przypadku.
Sprawa jest bardziej skomplikowana, bo mózg sprawia, że myślimy.

Mniej lub bardziej świadomie kierujemy się kulturowymi skryptami, kalkami. Bo tak nie wolno, nie wypada, bo to grzech. “Nie jestem dz*wką” albo “nie jestem wystarczająco (w rozumieniu zobowiązujących standardów) ładna”, “nie chce się ośmieszyć” i “ma być idealnie”.

Czytamy, chcąc nie chcąc, miliony artykułów o technice, wszak wszędzie o tym piszą “jak”. Zrób tak lub siak albo jeszcze inaczej albo zmień partnera/partnerkę, a orgazm będzie. A czasem go nie ma.

Frustracja. Poczucie wybrakowania murowane.
Pojawia się presja. Bo w dobie dyscyplinowania ciała, wiecznych projektów, innowacji, dedlajnów i realizacji strategii, orgazm staje się celem, kolejną rzeczą do odhaczenia z listy zadań.
I z orgazmu nici, bo zapominamy, że seks to nie Wielka Pardubicka. To nie wyścigi. To podróż.


I jak wiele dróg prowadzi do Rzymu tak wiele dróg prowadzi do orgazmu. I każda z tych dróg jest dobra (!). Czasem prosta, czasem kręta i wyboista. Każda droga jest inna, tak jak i każdy orgazm jest inny, niezależnie od miejsc stymulacji. Najważniejsza jest wspólna, bezpieczna (!) podróż, a dotarcie do stolicy imperium jest tylko wisienka na torcie. O czym, często zapominamy.

Ściskam udami
Wiktoria Morella

[Lucian Freud, Benefits Supervisor Resting, 1994; kobieta leży i mówi: najprostsza droga do orgazmu? Poznać i zaakceptować swoje niedoskonałe ciało].

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © Wiktoria Morella , Blogger