25 lutego

In vitro po męsku

Niepłodność (nie mylić z bezpłodnością!) to temat objęty tabu.


Kobietom starającym się o dziecko łatwiej o tym rozmawiać, to one częściej przełamują barierę wstydu szukając specjalistycznej pomocy, choć ich diagnostyka jest bardziej skomplikowana i czasochłonna niż w przypadku mężczyzn. Jednak spotykają się z ogólnospołecznym zrozumieniem i akceptacją oraz wsparciem w tym trudnym czasie. Zobacz, na forach dominują kobiety.
Wszak, gdzieś z tyłu głowy mamy zakodowane, że chęć posiadania dzieci, realizowanie się w macierzyństwe jest "z natury" przypisana kobiecie. Kobieta = matka.

Jakby problem niepłodności nie dotyczył pary, ale tylko jej. Jakby chęć posiadania dzieci nie dotyczyła także przyszłych ojców. A przecież to nieprawda.
Czasem jednak, wcześniej wspomniana, diagnostyka kończy się na nich samych, ponieważ partner odmawia badania. To godzi w jego męskość. Zupełnie niesłusznie.



Pod ostatnim postem na moim insta dotyczącym wazektomii i o tym co tak naprawdę stanowi o "byciu mężczyzną" w dzisiejszych czasach pikczerjunkie odważnie pisze o poczuciu męskości i ojcostwie.
I o partnerskim podejściu, odpowiedzialności za poczęcie.

Jego komentarz bardzo mi zaimponował i ujął za serce.

Dlatego (za jego zgodą) upubliczniam wpis.


Mam nadzieję, że mówiąc głośno o niepłodności, także z męskiej perspektywy, przestaniemy zamiatać temat pod dywan.

Bo chęć (tak samo jak jej brak) realizowania się w macierzyństwe/tacierzyństwie to normalna sprawa.

Ściskam udami
Wiktoria Morella

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © Wiktoria Morella , Blogger