30 marca

Udajesz orgazm?

Dziewczynkom od urodzenia wmawia się, że mają być miłe. Grzeczne. Dobre. Posłuszne. Czyste. Delikatne. Empatyczne. Podporządkowane. No, taki mamy uproszczony wzór kulturowy.

Z drugiej strony, w mediach głównego nurtu pojawia się presja na orgazm. Ma być zawsze. To wyznacznik udanego związku i potwierdzenie kobiecości. To cel seksu. Takie, wiesz, must be.


I taki mix wzorców przekłada się także na życie seksualne. Bo dlaczego by nie. To system naczyń połączonych.

Więc udaję orgazm. Żeby było miło, żeby nie było przykro, żeby szybciej nastąpił koniec (sic!), żeby nie pomyślał/-a, że jest słabym/-ą kochankiem/-ą.
Empatyczny partner/-ka pozna, że blefuję. Inny/-a weźmie udawanie za dobrą monetę.

Tylko udawanie orgazmów to pułapka. Utwierdza drugą osobę w tym, że to co robią robią nie tylko w dobrej intencji, ale i robią dobrze. A moja frustracja rośnie.




I nie muszę ci mówić, że im dłużej udajesz tym trudniej wybrnąć z twarzą z tej sytuacji, bo to przecież wiesz.

Ściskam udami
Wiktoria Morella
_
[Caravaggio, Maddalena in estasi, około 1606; Nie udaję orgazmów. I to jest normalne].

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © Wiktoria Morella , Blogger