04 marca

Czy ty też masz demona w pochwie?



W naszej kulturze kobieta była/jest postrzegana jako posiadacza dualistycznej "natury". Zawsze jawiła się jako dzika, nieujarzmiona. A biały mężczyzna lubi wszystko co mierzalne, policzalne, racjonalne. I to on przez lata wyznaczał standardy dyskursu (z)obowiązującej wiedzy/nauki (od XVI wieku, w ramach kontrreformacji, rozwija się prężnie sektor edukacji w duchu chrześcijańskim).

A kobieta wymyka się "męskim regułom" gry.


Bo rodzi, bo karmi, a to przecież czysta natura (i fizjologia), bo ma cykle niczym księżyc (miesiączka to potoczna/ludowa nazwa księżyca), bo przypisana do sfery domowej i opieki nad dzieckiem niejako przejmuje dzieciną irracjonalność, emocjonalność.
Bo gloryfikowana, uświęcona, idealizowana kobiecość zaspolona z macierzyństwem nabierająca cech kultu stoi w jawnej sprzeczności z ziemską cielesnością. Wbrew logice, wodzi na pokuszenie.
Z męskiego punktu widzenia kobieta jawi się jako terra incognita, a jednocześnie owoc zakazany.

To co nieznane budzi lęk.
A "prawdziwy mężczyzna" niczego się nie boi. Musi być odważny, dzielny silny, nie okazywać emocji. Które ma, które musi skanalizować, dać im upust. Musi także zracjonalizować sobie świat w jakim żyje, bo tego od niego wymagają skrypty męskości.

No, i summa summarum mamy to co mamy. Symboliczną przemoc i demona w pochwie.


Ściskam udami
Wiktoria Morella
___
Odpoczywam. Lecz dostałam wczoraj screen #ddtvn i nie mogłam się powstrzymać. Czy to się nie nazywa pracoholizm? 😜

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © Wiktoria Morella , Blogger