10 kwietnia

Aborcja to nie obowiązek

Seksualność to kwestia polityczna.
W polskich warunkach polityczna podwójnie.
Czasem mam wrażenie, że obecny rząd wypuszcza bombę, taką wiesz, pożywkę dla tłumu, żeby wzbudzić ogólnospołeczny ferment. O wyborach prezydenckich się mówi. O ustawie o całkowitej aborcji też. O wyborach Prezesa Sądu Najwyższego nie. Przypadek? Nie sądzę.

Oczywiście, jeśli ustawa Kai Godek przejdzie też dobrze, dla rządzących rzecz jasna. Z wyborów prezydenckich pewnie wycofają się w ostatniej chwili, żeby "zachować twarz".

Niemniej jednak, żeby sprawa była jasna, moim zdaniem aborcja powinna być legalna. I to w większym zakresie niż reguluje to obecna ustawa.
Dlaczego?
Bo swojej podmiotowości Kobieta stanowi sama(!). Nie mąż, kochanek, lekarz, ksiądz, poseł czy Kaja Godek. I to Ona, Kobieta, będzie ponosić (potencjalne) konsekwencje swoich decyzji, jeśli urodzi bądź nie. I co najważniejsze, jeśli z przymusu urodzi niechciane dziecko to Ona, właśnie Ona, zostanie ze swoimi emocjami/frustracją/depresją, a często także z brakiem środków na życie/leczenie, czy problemami wychowawczymi sama. Nie z mężem, kochankiem, lekarzem, posłem czy Kają Godek.

Bo życie nie jest czarno-białe. Gwałt, przemoc w związku, brak warunków, trudna sytuacja ekonomiczna, sytuacja zdrowotna, wady genetyczne płodu, transseksualność, niebinarność. Przyczyn może być tak wiele, że nie sposób wymienić wszystkie. Kim jesteś, żeby decydować za kogoś jednocześnie nie ponosząc odpowiedzialności/konsekwencji za swoje decyzje?

Bo zgoda na aborcję to coś więcej. To szacunek wobec drugiego człowieka i akceptacja jego decyzji, nawet jeśli się z nimi nie zgadzasz. I nie musisz.

Nie sposób nam ocenić czyjejś decyzji nie będąc w cudzych butach. Istnieje też szansa, że życie powie “sprawdzam”. I jeśli znajdziesz się w analogicznej sytuacji, twoje obecne wartości zostaną poddane weryfikacji, a być może staną się nieaktualne. Pamiętaj o tym.

I nie mów mi, że legalność aborcji spowoduje jej upowszechnienie, a tabletki poronne będą używane zamiast prezerwatyw (stosowanie tabletek "72 h po" to nie aborcja). Kobiety to nie idiotki, a przerwanie ciąży to nie pączki w tłusty czwartek. Zalegalizowanie aborcji sprawi, że z medycznego punktu widzenia będzie ona bezpieczna, z jednostkowego punktu widzenia da poczucie bezpieczeństwa.



I nie zapominaj, aborcja nie jest obowiązkowa. Nie chcesz - nie rób. Proste.

Ściskam udami
Wiktoria Morella
_
[Piotr Stachiewicz, Dziewczyna w krakowskim stroju, 1900; aborcja nie jest obowiązkowa. Nie chcesz - nie rób. Proste].

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © Wiktoria Morella , Blogger