25 maja

Urlop menstruacyjny

A co powiesz na "urlop menstruacyjny"? 


Wg badań do 80% miesiączkujących (genitalnych) kobiet dotyka w "tym czasie" dyskomfort: ogólne osłabienie, bóle podbrzusza, pleców, głowy, biegunka, nudności, obfite krwawienie i stres związany z potencjalnie przeciekającą podpaską/tamponem/kubeczkiem menstruacyjnym.
Znasz to❓

I tu opinie są mocno podzielone.
🍑Nie, bo to postrzeganie kobiet przez pryzmat seksualności, co jest zaprzeczeniem równości płci.
🍑Nie, bo to rodzaj opresji i wykluczenia.
🍑Nie, bo to kolejny argument za tym, aby pracodawca/pracodawczyni preferował/-a zatrudnienie mężczyzn.
🍑Tak, bo to czysta fizjologia, a dyskomfort sprawia, że wykonywana praca i tak nie będzie wydajna. Więc po co kreować fikcję.

Żadne z państw europejskich nie zalegalizowało "urlopu menstruacyjnego" (edit: Włochy) . Co nie oznacza, że nie istnieje.
Pierwszym krajem, który wcielił w życie "urlop menstruacyjny" było ZSRR, a obecnie jest on prawnie usankcjonowany w takich krajach jak: Japonia, Indonezja, Korea Południowa, Tajwan, niektóre prowincję Chin, Zambia.

Mam w głowie wiele sprzecznych myśli. Ale jestem coraz bliżej przekonania, że gdyby w bliżej nieokreślonej przyszłości odbyłaby się ogólnospołeczna dyskusja to byłabym na tak, o ile osoby niemiesiączkujące będą mieć także prawo do dodatkowych 12 dni/rok płatnego urlopu np. "kacowe", "przeziębieniowe", czy po po prostu "niedyspozycyjne".

A co ty o tym sądzisz?
Jestem szalenie ciekawa.

Ściskam udami
Wiktoria Morella
_
[Louis-Léopold Boilly, La Toilette intime ou la Rose effeuillée/Higiena osobista, gdzie kwitła róża, 1761; kobieta siedzi na bidecie, podmywa wulwę, pewnie patrzy i mówi: mam miesiączkę. I to jest normalne].

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © Wiktoria Morella , Blogger