Menu
Kobieta / Kto pyta nie błądzi / Kultura

WIANEK

Zazwyczaj utrata reputacji, w kontekście życia erotycznego, to nie rozdziewiczenie. To ciąża.

Czy ludowe powiedzenie „stracić wianek” oznaczało deflorację?

I tak, i nie. 

Nie, bo wianek jest tu synonimem cnoty. A nie, literalnie, błony dziewiczej. A utrata cnoty to w szerszym rozumieniu utrata dobrego imienia czy reputacji, dziś powiedzielibyśmy mega wpadka PR.
Tak, bo utrata dobrej reputacji mogła się wiązać z aktywnością seksualną.
Mogła, ale nie musiała.

W zależności z kim kobieta miała romans, w jakiej była sytuacji społecznej, ekonomicznej, w jakich kręgach się obracała i czy były inne przesłanki, mówiąc ogólnie „łagodzące” (np. seks z parobkiem, seks za zgodą i wiedzą męża, zagrożona ciąża żony kochanka).

Seks przedmałżeński nie był niemile widziany, ot, naturalna kolej życia. Młodość ma swoje prawa i musi się wyszumieć.

Zazwyczaj utrata reputacji, w kontekście życia erotycznego, to nie rozdziewiczenie.

To ciąża.

Jeśli nie było ciąży, namacalnego dowodu, romans uznawany był za niebyły. Społecznie ignorowany.

A XVIII wieku, bo o nim mowa, zajść w ciążę i donosić było znacznie trudniej niż współcześnie: bieda, niedożywienie, niska, praktycznie żadna opieka medyczna, brak higieny. W miastach przyrost naturalny był często ujemny.

A więc ciąża.

Panna z dzieckiem zostawała wyrzucona na społeczny i ekonomiczny margines społeczności.

Ale też nie zawsze.

Bo jeśli ciąża zaważyła/przyspieszyła decyzję o ślubie to nie umniejsza reputacji. Albo mąż był bezpłodny. Albo nie miał nic przeciwko.

Dopiero kiedy pod strzechy chłopskie dotarły i splotły się w mocnym supeł poreformacyjne nauki kościoła, mieszczańska moralność i etos szlachecki (te 3 czynniki opierały się na patriarchalnej wizji świata, dominacji mężczyzn) seks został poddany silnej, jeszcze silniejszej, ocenie moralnej. O ile wcześniej odpowiedzialność za romans była po obu stronach to od końca XVIII wieku winną romansu stała się ona. Grzesznica, uwiodła mnie na pokuszenie, mówił niejeden, nie byłem jej pierwszym, to nie moja wina, prawił drugi.

Wiesz co jest w tym wszystkim największym paradoksem?

W 1791 roku we Francji zostaje zniesiona penalizacja związków i relacji homoseksualnych.

A u nas dopiero się rozpoczyna ludowy reżim seksualności.

Dość powszechna na wsi zoofilia (no taki dajmy na to, juhas, który pół roku samotnie z owcami na hali przebywa w ten sposób realizował swoje potrzeby seksualne) stała się wynaturzeniem, seks analny, niezależnie czy męsko- męski czy kobieco – męski, grzechem.

Wszystkie akty seksualne zostają wrzucone do jednego worka z napisem „sodomia”, a jedynym dozwolonym kontaktem seksualnym jest stosunek małżeński tylko i wyłącznie w celu prokreacji. Małżeństwa, w których dziecko urodziło się wcześniej niż 9 miesięcy po ślubie, płaciły grzywnę.

Puenta?

Pomyśl o tym, kiedy po raz kolejny usłyszysz hasło „ideologia”.

Ściskam udami 

Wiktoria Morella 

O autorce

Doktorka kulturoznawstwa, przez 11 lat związana z antropologią kultury. Specjalizuje się w antropologii seksualności i ciała, dyskursach kultury współczesnej oraz popularnej.

Jeszcze nikt nie skomentował

    Zostaw komentarz