Menu
Kto pyta nie błądzi / Pod lupą

WYCHOWANIE DO ŻYCIA W RODZINIE

Lekcje WdŻ to nie jest do końca edukacja seksualna, więc właściwie największym minusem [edukacji seksualnej- przyp.] jest to… że jej nie ma.

Wychowanie do życia w rodzinie to jeden ze szkolnych przedmiotów, którego zakres tematyczny reguluje rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej. Jednak, gdyby była możliwość prowadzenia autorskich zajęć przygotowujących młodych ludzi do świadomego i odpowiedzialnego życia seksualnego jakie aspekty twoim zdaniem wymagają szczególnego podkreślenia?

wdz_dla_zaawansowanych: Ale można pracować według autorskich programów! Podstawa programowa określa tylko zagadnienia, które trzeba poruszyć. No dobra, jeszcze tam są cele nauczania, warunki, sposób realizacji i takie rzeczy. Ale generalnie można ułożyć te treści po swojemu, nie trzeba korzystać z podręcznika i można mieć swój program. Musi być tylko zatwierdzony przez dyrekcję szkoły po zasięgnięciu opinii rady pedagogicznej. W wielu szkołach to jest do zrobienia. Szkoda, że tylko jeden podręcznik jest zatwierdzony przez MEN i do niego jest ten najbardziej znany program nauczania. I z moich obserwacji wynika, że większość osób uczących rzeczywiście z niego korzysta. Choć pewnie część dlatego, że tak jest najłatwiej. Nie trzeba opracowywać nic swojego, jest podręcznik, ćwiczenia, filmiki i jeszcze jakaś platforma do pracy zdalnej. Mimo to zachęcam rodziców do przychodzenia na spotkania z osobami uczącymi WdŻ – każda szkoła ma obowiązek zorganizować takie na początku roku szkolnego i poznać tę osobę, zadać pytania. Może u Was w szkole jest ktoś sensowny?

Jak dla mnie najważniejszą sprawą na lekcji jest atmosfera, która sprawia, że młodzież chce rozmawiać i zadaje pytania. To jest bardzo trudne, różne są grupy i ja wcale nie twierdzę, że zawsze mi się to udaje. Jak się robi taką atmosferę? Wydaje mi się, że pokazując, że nie boimy się żadnych tematów, jakimś poziomem bezpośredniości i luzu w kontakcie z młodymi ludźmi, no i rzetelną wiedzą. Oczywiście nie trzeba wiedzieć wszystkiego, zresztą nie da się, bo WdŻ jest baaardzo szerokim przedmiotem, a nastolatki zawsze zaskoczą jakimś pytaniem. Ale to wtedy trzeba normalnie powiedzieć: nie wiem, dowiem się i Wam powiem. Nastolatki mają radar na nieautentyczność, więc nie wolno ściemniać. Głównie dlatego tak lubię z nimi pracować!

Jakbym miała powiedzieć, co jest dla mnie najważniejsze w edukacji seksualnej, to ostatnio zawieram to w zdaniu: Uprawiaj seks tylko wtedy, kiedy chcesz i tylko z osobami, które tego chcą. Czyli słuchaj siebie, poznawaj siebie, dbaj o drugą osobę, nie bój się mówić „nie”, ale nie bój się też mówić „tak”, jeśli to jest to, czego chcesz. To zdanie jest jednocześnie łatwe i bardzo trudne.

Oczywiście jest też mnóstwo wiedzy do przekazania, ale ten szacunek do siebie i drugiej osoby jest według mnie jedną z najważniejszych wartości.

Uprawiaj seks tylko wtedy, kiedy chcesz i tylko z osobami, które tego chcą. Czyli słuchaj siebie, poznawaj siebie, dbaj o drugą osobę, nie bój się mówić „nie”, ale nie bój się też mówić „tak”, jeśli to jest to, czego chcesz.

A jakie widzisz plusy a jakie minusy edukacji seksualnej w Polsce?

Lekcje WdŻ to nie jest do końca edukacja seksualna, więc właściwie największym minusem jest to… że jej nie ma. Ale jeśli uznać, że jednak częściowo jest, no to są to zajęcia w praktyce nieobowiązkowe, traktowane jako najmniej ważne. No i niestety większość osób ma złe doświadczenia z tych lekcji i to głównie przez stronnicze lub przypadkowe osoby prowadzące. Na szczęście jest coraz więcej inicjatyw, które pozwalają dokształcać się na własną rękę, najczęściej w internecie.

Czy młodzi ludzie chętnie uczestniczą w zajęciach? Jakie są swoje doświadczenia?.

To jest jedno z najczęstszych pytań, na które mi najtrudniej odpowiadać, bo… każda klasa jest inna. Są takie, gdzie chodzą prawie wszyscy, są takie, gdzie nie chodzi prawie nikt. Są grupy rozmowne i takie raczej ciche. Mam wrażenie, że to często zależy od przypadku. Od tego, co kto pierwszy powie o tym przedmiocie, czy się zerwą z pierwszej lekcji w danym roku szkolnym albo czy WdŻ jest na pierwszej godzinie, na ostatniej, czy (najlepiej!) gdzieś w środku.

A czego od Ciebie oczekują na lekcjach? Jakiej wiedzy?

Na pewno przede wszystkim rzetelnej, bezstronnej i aktualnej. A oprócz tego zrozumienia. Żeby im nie dawać rad jak z innej epoki. O, na przykład, że nie można zrywać przez SMSa. No kiedyś może to miało jakiś sens, bo SMSy były dodatkiem do relacji, ale teraz młodzi są w związkach, które głównie funkcjonują przez Messengera. To co, zeszliśmy się przez wiadomości, jesteśmy ze sobą przez wiadomości, a jak chcę zerwać, to mamy się spotkać? Poza tym to są często takie zasady oderwane od kontekstu. A co jeśli znajomość z kimś jest toksyczna? Bardzo trudno skończyć taką relację i czasem trzeba to zrobić skutecznie, nawet jeśli nieelegancko. Chociaż przyznam, że ja też musiałam zrewidować swoje poglądy na ten temat. Więc myślę, że młodzi liczą na jakąś świadomość świata, w którym żyją. Albo chociaż chęć poznania go, otwartość i wyobraźnię. O, i myślę jeszcze, że łatwiej się dogadać, jak się ich lubi.

Żeby im nie dawać rad jak z innej epoki. O, na przykład, że nie można zrywać przez SMSa. (…) są często takie zasady oderwane od kontekstu. A co jeśli znajomość z kimś jest toksyczna? Bardzo trudno skończyć taką relację i czasem trzeba to zrobić skutecznie, nawet jeśli nieelegancko.

Wiem, że poza dzieleniem się wiedzą zajmujesz się także recenzowaniem książek z zakresu edukacji seksualnej dla dzieci i młodzieży. Czy mogłabyś polecić wartościowe pozycje dzieci w wieku przedszkolnym, wczesnoszkolnym oraz te, skierowane do nastolatków?

Tak, mam recenzje już naprawdę wielu książek i… no jest raczej kiepsko. Wydaje się, że oferta jest taaaka szeroka i że mamy teraz takie nowoczesne wydawnictwa, przekłady zza granicy, ładne ilustracje i postępowe autorki i autorów, ale efekty są bardzo różne. Jestem chyba najbardziej czepliwą recenzentką w internecie. Ale ostatnio kilka osób do mnie pisało, że dzięki mnie oszczędzają pieniądze i czas, więc jestem z siebie dumna, bo jestem z oszczędnego domu i uważam, że to ogromna zasługa!

Na Facebooku mam przypięty post, a na Instagramie zapisane stories o polecanych książkach, ale wymienię kilka, które mnie szczególnie zachwyciły. Pozycją absolutnie obowiązkową dla bardzo szerokiego przedziału wiekowego jest „Zgadzam się (albo i nie)” Rachel Brian. Tu się nie miałam do czego przyczepić! Rysunki sugerują raczej dzieci jako odbiorców, ale nastolatki i nawet dorośli też powinni ją przeczytać. Druga pozycja, którą bardzo polecam, to „Dorastanie. Jakie to proste” Roberta Winstona. To jest grubaśny podręcznik o wszystkim, co związane z dorastaniem. Ogromny plus to dużo tematów z zakresu zdrowia psychicznego. Proszę się nie zrażać tą grubością, bo ją można bardzo łatwo czytać we fragmentach. Jeśli chodzi o taką typową książkę dla maluchów o tym, skąd się biorą dzieci, to właśnie niestety nie ma nic, co mnie w pełni przekonało. Ale jeszcze polecę książkę przygotowaną przez Humanity in Action Polska, która jest dostępna w PDF, a jej tytuł to Od A do Z o LGBTQIAP.

A czy jest coś dla rodziców?

Dla rodziców są dwie świetne książki „Rozwój seksualny dzieci” Karoliny Piotrowskiej i „Nowe wychowanie seksualne” Agnieszki Stein.

Dziękuję Ci za rozmowę. I za bezinteresowne dzielenie się wiedzą.

Moją gościnią była wdz_dla_zaawansowanych – psycholożka i edukatorka seksualna, nauczycielka, recenzentka książek podejmujących tematykę edukacji seksualnej.

O autorce

Doktorka kulturoznawstwa, przez 11 lat związana z antropologią kultury. Specjalizuje się w antropologii seksualności i ciała, dyskursach kultury współczesnej oraz popularnej.

Jeszcze nikt nie skomentował

    Zostaw komentarz