Menu
Kto pyta nie błądzi / Pod lupą

JAK PANDEMIA WPŁYWA NA NASZE ŻYCIE SEKSUALNE?

Z reguły sytuacje obciążone emocjami, które są dla nas niemiłe, czyli strach, smutek, złość, wpływają negatywnie na naszą chęć do seksu (…). Wysoki poziom hormonu stresu, sen kiepskiej jakości,  zamartwianie się o przyszłość bardzo szybko odbijają się na naszym życiu seksualnym.

Obecna sytuacja jest wyjątkowo trudna: kobietom odbierane jest prawo do  samodecyzyjności, rosną pandemiczne obostrzenia, pojawia się lęk przed utratą pracy, a jesienna aura też nie sprzyja. Czy możesz powiedzieć, na podstawie  wiedzy i własnych doświadczeń  jako psycholożki i terapeutki w jaki sposób sytuacja, w której się znaleźliśmy wpływa na nasze relacje w związkach? W jaki sposób, i czy w ogóle, ta sytuacja ma swoje odbicie w naszym życiu erotycznym? Unikamy seksu czy szukamy w nim ukojenia? 

Mirela Batog: Bardzo często sytuacje trudne i kryzysowe stają się formą „egzaminu” dla związku. Jeśli wcześniej nie poruszaliśmy tematów światopoglądowych, a teraz okazuje się, że mamy odmienne zdania, to sytuacja może być poważnym wyzwaniem. Mogą pojawić się wątpliwości, czy chcę być z osobą, która ma diametralnie różne poglądy? Jak to wpłynie na nasze dalsze życie? Czy są jeszcze jakieś obszary, w których się nie zgadzamy? Czy są to ustępstwa, na które chcę pójść, czy mam poczucie, że „powinno się”? W jaki sposób nasze przekonania odbiją się na naszym realnym życiu, naszych wyborach? Same kryzysy mogą być również rozwojowe: uczą nas rozmowy, przedstawiania własnego zdania i potrzeb, negocjacji. Wymaga to jednak otwartości i zaangażowania z obu stron, słuchania, próby zrozumienia argumentów każdej ze stron.

Z reguły sytuacje obciążone emocjami, które są dla nas niemiłe, czyli strach, smutek, złość, wpływają negatywnie na naszą chęć do seksu. Stajemy się apatyczni, zmęczeni lub poirytowani, rozdrażnieni. Wysoki poziom hormonu stresu, sen kiepskiej jakości,  zamartwianie się o przyszłość bardzo szybko odbijają się na naszym życiu seksualnym. U osób z penisem mogą pojawić się zaburzenia erekcji o charakterze psychogennym, u osób z pochwą może pojawić się suchość pochwy, ból przy stosunku; każda osoba może doświadczyć utraty zainteresowania aktywnością seksualną, w tym również masturbacją. Jedynie niewielki odsetek osób może traktować seks jako źródło relaksu, często ten seks jest połączony również z używaniem środków psychoaktywnych, aby obniżyć poziom stresu, uzyskać rozluźnienie i podniecenie.

Kryzysy mogą być również rozwojowe: uczą nas rozmowy, przedstawiania własnego zdania i potrzeb, negocjacji. Wymaga to jednak otwartości i zaangażowania z obu stron, słuchania, próby zrozumienia argumentów każdej ze stron.

A co w przypadku jeśli ochota na seks jest, a jednak poczucie napięcia, lęku o zdrowie własne i bliskich nie pozwala czerpać pełnej satysfakcji z seksu, a sam seks (o ile jest) staje się mechaniczny? Jak sobie radzić w takiej sytuacji?

MB: Pomimo spadku zainteresowania seksem, nadal potrzebujemy bliskości i obecności bliskiej osoby- wiele osób mówi mi teraz, że  potrzebuje, aby „po prostu się przytulić”. Przytulanie się, gesty czułości, pocałunki i delikatny dotyk są fajne, bo nasz organizm wydziela wtedy hormony szczęścia oraz oksytocynę – hormon odpowiedzialny za poczucie bezpieczeństwa, bliskości i przywiązania. Zamiast obrażać się na partnera_rkę, że nie ma ochoty na seks, najlepiej będzie zapytać, na co ma ochotę i może zwyczajnie się poprzytulać, pogłaskać, pobyć chwilę ze sobą. W przypadku pojawienia się innych dolegliwości, albo nasilania się objawów, warto rozważyć wizytę u lekarza psychiatry lub konsultację u seksuologa. Mechaniczny seks, taki z poczucia obowiązku, na siłę, dla świętego spokoju, w dłuższej  perspektywie przyniesie negatywne konsekwencje dla obojga partnerów

Jeśli jadę samochodem i słyszę dziwne stukanie, to dzwonię do warsztatu i pytam o najbliższy termin, bo mi coś stuka w aucie. Nasz organizm również wyposażył nas w bezpieczniki, które sygnalizują ryzyko „awarii”, ale my, istoty rozumne, bardzo lubimy je ignorować.

Towarzyszą nam trudne emocje, którym często zaprzeczamy, wmawiamy sobie, że  to nic takiego, że minie. Po czym poznać, że długotrwałe napięcie, stres, osłabienie nastroju wymaga konsultacji psychologa lub/i psychiatry? Po czym poznać, że potrzebujemy pomocy?

MB: Zasadniczo każda myśl „chyba potrzebuję pomocy” jest dobrą przyczyną do tego, aby udać się na konsultacje do specjalisty. Jeśli jadę samochodem i słyszę dziwne stukanie, to dzwonię do warsztatu i pytam o najbliższy termin, bo mi coś stuka w aucie. Nasz organizm również wyposażył nas w bezpieczniki, które sygnalizują ryzyko „awarii”, ale my, istoty rozumne, bardzo lubimy je ignorować. Kryteria diagnostyczne dla wielu zaburzeń zakładają minimalny okres trwania dokuczających nam trudności na 2 tygodnie. Stan pandemii i związane z nią poczucie zagrożenia, a także realne trudności finansowe mamy już od marca. Sygnały alarmowe z naszego ciała to przede wszystkim pogorszenie się jakości snu: trudności z zasypianiem, wybudzenia, płytki sen, koszmary senne. Inne „bezpieczniki” to różnego rodzaju bóle: głowy, brzucha, zaburzenia jelitowe, kołatanie serca i duszności/ ściskanie w klatce piersiowej, uczucie „kluski” w gardle, zaciskanie szczęk. Z objawów psychicznych to przede wszystkim utrata radości, zainteresowań, niepokój, zamartwianie się, negatywistyczne myśli dotyczące przyszłości, rozdrażnienie, reakcje zbyt gwałtowne do bodźca. W zasadzie każdy objaw, który sprawia nam trudności, narasta, nie ustaje, jest dobrym powodem, aby udać się na konsultacje do specjalisty. Zwlekanie z pomocą sobie, pomimo odpalonych „bezpieczników” może skończyć się narastaniem trudności i dalszym cierpieniem, którego można by uniknąć. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o stresie w czasach koronawirusa i sposobach radzenia sobie, zapraszam do mojego bezpłatnego poradnika.

Mirelo, serdeczne podziękowania za rozmowę. I za to, że znalazłaś czas, żeby podzielić się wiedzą i doświadczeniami.

Moją gościnią była Mirela Batog – psycholożka, terapeutka, aktywistka, znana w mediach społecznościowych jako psychologija.

O autorce

Doktorka kulturoznawstwa, przez 11 lat związana z antropologią kultury. Specjalizuje się w antropologii seksualności i ciała, dyskursach kultury współczesnej oraz popularnej.

Jeszcze nikt nie skomentował

    Zostaw komentarz